Zaległości z ostatnich tygodni, kwestie które chciałem poruszyć, straciły częściowo na aktualności. Choć – czy na pewno? Życie pochłonęło mnie samoczynnie. Pracuję nad kilkoma projektami jednocześnie. I – jeśli wszystko się uda, zakiełkują one w przyszłym roku!

Natura

Flesz w pamięci i spostrzeżenia po podróży do Łodzi (Natura Food) - Polska na trasie między grzybiarzem a prostytutką, wylęgarnią „zła” (leśne bary i karczmy niewiadomego pochodzenia) i targowiskami pod Łodzią – wszystko to zmusza do refleksji.  A z drugiej strony Natura Food. Nurt świadomego rozwoju, poznania produktów, nauki, słuchania ludzi mądrych. Dla mnie zwieńczony - bez wazeliny - świetnym pokazem Wojtka Amaro, a wieczorem paletą smaków Darka Kuźniaka w Street Art Deluxe. Natura Food to dla mnie pigułka degustacji kulinarnych regionów, dająca do zrozumienia, że jest w Polsce gdzieś „magia ukryta”. Taka, jak na oglądanym przez wielu materiale z Cook it Raw - ot taka, jaką pamiętamy z dzieciństwa, piękna, nostalgiczna. Może kiedyś na spokojnie doczekamy polskiego Cook It Raw z polskimi szefami w roli głównej. Ale jak sądzę, długo jeszcze nie.

Tych z was, którzy nie mieli jeszcze okazji zobaczyć filmowej relacji z Cook it Raw , odsyłam ->  tutaj

Przyszłość

Erfurt. "Mędrcy świata" szybko się pojawili, tak, jak się spodziewałem. W swych komentarzach uzewnętrznili własne niedowartościowanie. Dla zaistnienia, zdobycia poklasku i nie tylko. W pyskówce często nieuzasadnionej. Nie jest żadną tajemnicą, że zdobycie brązowych medali w pojedynczych konkurencjach lokuje Polskę w końcowej tabeli klasyfikacji. Niezaprzeczalnym faktem jest również wciąż odległy dystans Polski do kulinarnego świata. Ja zamknąłem dla siebie pewien etap. Dwa medale z dwóch dużych imprez. Spełniłem się i sprawdziłem przed samym sobą, wracając po 10 latach na globalne mistrzostwa. To nie jest polski konkurs i polskie realia. Splot wydarzeń doprowadził nas do etapu, do którego dobrnęliśmy robiąc co mogliśmy - do samego końca. Tak naprawdę, czym pachnie ta zabawa wiedzą tylko ci, którzy kiedykolwiek reprezentowali kraj mimo, że zdają sobie sprawę z dysproporcji i braku środków. I często błędów.

Na tym etapie możemy zapytać – co dalej? Za dwa lata Luksemburg, za kolejne dwa ponownie Erfurt. Już teraz należałoby uruchomić całą logistykę, aby zapoczątkowana przez National Team droga była kontynuowana. Z  efektem wymiernym. Powoli, ale sukcesywnie. Trzeba dokonać wyborów mądrze. Ale nie poprzez popijanie szlachetnych trunków i kumoterstwo, bo te  mobilizują tylko na chwilę. Później nie ma już nikogo.  Członkostwo w narodowej reprezentacji to póki co w naszym kraju więcej pracy, zaangażowania i oddania sprawie, niż prestiżu czy profitów. Kto z Was jest na to gotowy?

Tagi:, ,