Poznawać, myśleć – inaczej myśląc – porządkować – pisał Geores Clemenceau. Porządkować i powrócić do wspomnień, dokonać ich analizy. Mój chwilowy powrót do Burgundii, choć kierunek był zupełnie inny, podyktowany był odwiedzeniem mojego pierwszego kulinarnego guru.

Historia ta trwa już 15 lat, kiedy to szef Alain Renaudin prezentował swe regionalne potrawy w jednym z krakowskich hoteli. Do dziś wspominamy tą wspólną wymianę regionalną (Małopolski i Burgundii). Kuchni stylu bez stylu kontra plejady francuskich przysmaków połączonej z najlepszymi winami i serami. Były to czasy jeszcze gastronomicznej dżungli, a wiedza o produkcji i prezentacji dopiero kiełkowała. Dla mnie tym bardziej historia ciekawa, bo to właśnie Alain był pierwszym człowiekiem na gastronomicznej palecie, dzięki któremu odkryłem swoją historię smaku. Łączenie produktów, szacunku dla gastronomii, wtedy poznałem, ale bardziej zrozumiałem, czym naprawdę jest pasja życia i tworzenia.

Vincelottes jest uroczą wioską pomiędzy niezwykle barwnymi polami winnic Chablis i Auxerre, z drogą do bazyliki Vézelay. A Tilleuls jest małą kulinarną twierdzą z rodzinnym biznesem, serwującą burgundzką i francuską klasykę w najlepszym wydaniu - gdzie na pierwszym miejscu liczy się jakość produktu. Począwszy od kuchni domowej (z czterema stolikami) rozrósł się do znanej w regionie restauracji z małym hotelem. Piąta wizyta była szybkim flashem wizualno-smakowym w miejscu gdzie talent, pasja tworzenia, dusza artysty, a co najważniejsze możliwość kulinarnego wyrażenia się przyniosła naprawdę duże efekty.

---

Załączona fotografia w kolorze sepii pochodzi z roku 1920. Na niej pierwsi właściciele Tilleuls. (wł. A.Renaudin)

Tagi:,