Styczeń to miesiąc podsumowań, postanowień i deklaracji. W ubiegłym roku brałem udział w projekcie Klubu Szefów Kuchni, który obejmował spotkania z młodzieżą szkolną. Tematem rozmów miał być przede wszystkim wizerunek szefa kuchni, styl oraz obraz ogólny pracy na bazie naszych doświadczeń.

Ja osobiście cieszyłem się z tych spotkań, bo to zawsze jakiś powrót do źródeł . Chciałem zobaczyć i usłyszeć czym żyje młodzież,  jakie są jej priorytety na dziś i dlaczego zdecydowała się ona wybrać zawód kucharza czy też kelnera. Wraz z Adamem Chrząstowskim udaliśmy się w rejon Podkarpacia, celowo omijając większe aglomeracje. Zdecydowaliśmy się na schemat działania poruszający wątki, które łączą się w pewną całość wszelako pojętej gastronomi. Odeszliśmy od formuły pokazu konkretnych dań, klepania formułek - bardziej skupiliśmy się na dialogu zarówno z adeptami, jak i z kadrą nauczycielską. Od strony praktycznej zajęliśmy się podstawową i elementarną rozbiórką mięs i ryb.

Polskie szkolnictwo gastronomiczne rządzi się swoimi prawami, często dla mnie niezrozumiałymi (jednym z przykładów jest chociażby odejście od obowiązkowego, praktycznego egzaminu końcowego w zawodzie kucharza) - dlatego nie podejmę się arbitrażu co jest dobre a co złe. Fakty są jednak takie, że z kończącej gastronomik około trzydziestoparo-osobowej klasy, po paru latach w zawodzie pracuje zaledwie kilka osób. Trudno mi oceniać kadrę nauczycielską, poziom nauczania często niezależny od profesorów i ich zaangażowania w problemy,  z którymi stykają się na co dzień. Nie napiszę, że mamy cudowną, złotą młodzież. Dwa spotkania dały dwa obrazy: zaangażowanej młodzieży i nauczycieli, jak również obraz kompletnej ignorancji. Wnioskuję z tego, że są w Polsce szkoły które dbają o solidne podstawy i pragną zaszczepić jakąś iskrę niezależnie od problemów technicznych i finansowych. Są również takie, które nie czynią jakichkolwiek podwalin lub robią zbyt mało...

Najważniejszym elementem jest nie ilość teorii i praktyki. Tezą, której bronię i o której dobitnie staraliśmy się mówić było to, że szkoła jest tylko początkiem, a reszta niejednokrotnie zależy od samego człowieka.

Zachęcam do przeczytania innego wpisu, który zamieściłem tutaj.

Tagi: