Przyglądam się produktom na krakowskim Starym Kleparzu. Wędzone sery, kapłony, domowe masło, wiejskie kury, jaja, chleby. Sprzedają je sędziwe kobiety, nierozerwalnie związane z tym miejscem. W swej prostocie, gdyby spojrzeć inaczej, jawią się jako postacie mistyczne. Gdyby tworzyć materiał do periodyków kulinarnych, stworzyłyby obraz idylliczny krakowskiego targu. Zanim nasze życie zdominują kolory nowalijek, myśli ukierunkowuję na produkt. Natura, naturalne, ekologiczne powraca. Zimowy marazm nadal odnajduję przemierzając …

Więcej